TEST: Ford Mustang GT 5.0 V8 [ 2018 ]

TEST: Ford Mustang GT 5.0 V8 [ 2018 ]

Ford Mustang GT 5.0 V8 [2018].

Test Mustanga będzie trochę nietypowy. Niepraktyczne auto z punktu widzenia ojca i fana motoryzacji kusi bardziej niż każde inne…. Zapraszam do lektury!

Jaki jest Ford Mustang GT? Pierwsze wrażenia.

Trochę żałuję, że dosiadłem konika. Zmienił kompletnie moje spojrzenie na brzmienie aut. Każde inne kojarzy mi się teraz z dziecięcym rowerkiem. Nawet 3,5-litrowy wolnossący silnik w moim Infiniti ze zmienionym catbackiem blednie przy Mustangu. Niby to tylko dźwięk, wibracje, ale to powoduje, że nie muszę nim pędzić, nie chcę ostro wchodzić w zakręt, niczego nikomu nie potrzebuję udowadniać, po prostu sunę. Przez tydzień ani razu nie odpaliłem Spotify, który towarzyszy mi codziennie. Szczególnie w aucie, bo przecież tam brzmi muzyka najlepiej. Także i w trasie.

Jak jeździ? Jak jest wykończony?

Przez pierwsze dwa dni mówiłem sobie, że jednak duża moc na tylnią oś to głupota zimą. No i jeszcze dostałem auto na letnim obuwiu, które swoje wysłużyło (spotęgowało jeszcze uczucie pt. “nie chcę tego wozu na zawsze”). To samochód prasowy, a więc musiał pokazać na co go stać, a ciekawych jego umiejętności, tudzież granic wytrzymałości zapewne było wielu. Śmiałków robiących burnout też nie brakło. Stawiam flaszkę, że każdy tego próbował. Po prostu się nie da nie sprawdzić, choć na chwileczkę. Ten moment gdy auto niby stoi w miejscu a jednak skręca niczym gotowy do pościgu pies chcący zerwać się ze smyczy. Jakby w rytm tego dźwięk wydobywający się spod maski i wydechu skręca karki przechodniów. Dźwięk, który powoduje, że piesi nie wchodzą ochoczo na pasy, po prostu czują respekt. Dzieci wyglądają jak sople lodu, nieruchome. I nie jest tak, że koloryzuję, bo nawet moja babcia była niezwykle zainteresowana Mustangiem. Każdy o nim słyszał, to legenda. W USA podobno ma plakietkę podobną do VW Golfa w Polsce. U nas pojawia się ich coraz więcej, a ja nie lubię przesytu, jadnak tutaj mi to nie przeszkadza. Nawet to, że Daewoo Matiz robi mnie spod świateł, gdy mamy 0 stopni i morką nawierzchnię nie zniechęca mnie do niego (i to już po dwóch dniach z dużym dystansem do konika). To, że boję się zrobić kick down w lekkim łuku, ba, czy nawet na prostej gdy jest mokro sprawia, że… chcę nim jeździć jeszcze więcej.

Większość kompilacji filmików w sieci z idiotycznymi wypadkami prezentują Mustangi jako auta najczęściej lądujące na krawężnikach.. niby się z tego śmiałem ale to jednocześnie sprawia, że konika nie chcę, ale i .. pożądam. Niesamowite jest to, że ten samochód nie jest E63 AMG, który kosztuje hektolitry pieniędzy, a jest wyjątkowo dostępny, przynajmniej na moje możliwości (przy obecnych warunkach finansowania nowy, lub używany nie jest kosmosem jak dawniej). Spalanie nie musi być straszne jeśli nie jeździsz wiele, lub robisz głównie traski. Potrafiłem naprawdę zejść poniżej 12 litrów przy prędkościach rzędu 100 – 120 km/h. to wystarcza. Mój ex 2.0 również z napędem na tył palił średnio 8.9 – 9.5. To niewielka różnica a emocjonalna przepaść.

Mustang jest plastikowy, ale ma ultra wygodne fotele. Trudno zapiąć pasy i ich zapięcia projektował ktoś po spożyciu (nie wiem czemu ale trudno się je zapina z przodu i z tyłu, pierwszy raz się z tym spotykam), ale jak już to zrobisz, zapominasz. Ma elektroniczne zegary, czego nie lubię, a… podobało mi się naprawdę! Możesz mnie zlinczować, ale wolę je od tych w Jaguarach, Range Roverach (tak, tak samo jak i w Velarze). Po prostu są ultra intuicyjnie i ładnie wyglądają. Pozycja za kierownicą jest niesportowa, tj. jeśli ustawię się odpowiednio, prosto, to zegray mam zdecydowanie za nisko. Preferowana postawa to tzw. kanapa. Ale to nie przeszkadza, przecież to nie Hothatch, gdzie zawsze jestem przygotowany na wyścig z rolki, jazdę pomiędzy autami, szybkie łuki, czy test przyspieszenia. E tam.

No właśnie, przyspieszenie. Może przez gumy, ale robiłem tylko 5.0 s do setki. A mawiają, że można wykręcić 4.3 s. Może z Launch Control, o ile jest, bo go nie wybadałem dokładnie, ale w sumie po co? 5 sekund wystarcza, poza tym ważne jest to co masz do wykorzystania od powiedzmy 80 km/h wzwyż a nie tam jakieś “ściganki”. Choć tutaj jest przyjemnie. W moim Infi wykręcam 5.3s do 100, czyli podobnie a z racji takiej, że to bardziej limuzyna pojawia się lekki ziew. Po prostu tego mocno nie czuć. A w Mustangu to walka o przetrwanie.

Czy Mustang jest praktyczny?

Ja nie wiem. Niby dziecko, niepraktyczne, a młody wskakiwał do fotelika jakby był na trampolinie. Niby coupe, a dzieciak nie otworzy drzwi, szyb, bo się nie da. Niby mało miejsca, a nie narzekał. Niby nie przewieziesz dorosłych z tyłu, chyba że utniesz im głowy, a jednak chce się tam usiąść. Niby kiepski otwór załadunkowy a wielki bagażnik, w którym przywiozłem podstawę obrotową fotela biurowego i masę innych gratów, w tym rowerek dziecięcy. Niby pali dużo, a można zejść do rozsądnego poziomu jeśli chcesz. Niby ma regulację poziomu głośności, a i tak jeździsz w trybie torowym trochę się oszukując, że kiedyś, w jakiejś tam nietypowej sytuacji typu teściową boli głowa i akurat wieziesz ją do nie wiem…lekarza wykorzystasz tryb cichy wydechu i wtedy pokażesz jakie masz wygodne i kulturalne auto. Ale nie oszukuj się, nie ma szans 😉 Ford Mustang GT to auto pierwotne, dosłownie. Niebywałe, że w obecnych czasach takie samochody są dostępne i to w Europie, ba, w Polsce.

Podsumowanie.

Nie będę się rozpisywał na temat Sync3, który jest świetny, na temat nagłośnienia, które nie jest gorsze niż Harman Kardon w Mercedesie A klasie (poprzedniku), wyposażenia (system ostrzegania przed kolizją, podgrzewane, wentylowane fotele, podgrzewana kierownica), bo to tylko cieszy, ale nie rozpływa jak prowadzenie tego wariata. Zakręty, nierówności (świetne zawieszenie, naprawdę!), układ kierowniczy. brzmienie z możliwością jego regulacji – boskie. Mustang wzbudza podobne zainteresowanie, jak nie większe niż Porsche 911. Jest wiele, wiele razy tańsze, nie prowadzi się tak dobrze, ale legenda, linia, silnik, pierwotność… sprawiają, że chce się go mieć. No, może gdy sprawdzę Dodge Challengera, Chevroleta Camaro zmienię zdanie, ale obecnie to samochód, który wywarł na mnie największe wrażenie od dłuuugiego czasu.

Gdzieś po cichu marzyłem o Mercedesie C43 porównując wszystkie inne auta o podobnej mocy do niego, ale teraz wiem, że Baby AMG jest siłownią bez diety, niczym obiad bez deseru. Rzekłbym, że Ford Mustang GT jest bardziej męski i może to tylko jeden tydzień obcowania z Fordem tworzy tak pozytywny jego obraz, być może na codzień to męczący samochód, ale te kilka dni pokazały mi, że można mieć coś co daje ogromną ilość frajdy w dobrych pieniądzach, jeśli akceptujesz non-premium otoczkę wewnątrz. To nie wóz z segmentu premium, ale daje frajdę z jazdy jak mało który. Jeśli uwielbiasz prowadzić, lubisz klasyczną motoryzację, nie jesteś fanem downsizingu, chcesz aby auto miało coś na zasadzie duszy, legendy, to.. celuj w Mustanga. Pytanie pozostaje tylko jedno. Co po Mustangu? 😉

Plusy:
– dźwięk (z możliwością regulacji)
– silnik
– prowadzenie
– wyposażenie (wentylowane, ogrzewane fotele, grzana kierownica)
– aplikacje (do mierzenia przyspieszenia, blokowania kół pod “burnout”)
– wygląd
– legenda
– duży bagażnik
– cena

Minusy:
– czasem wkurza 10-biegowa skrzynia (gubi się chwilami, ale chyba nie wybrałbym manualnej skrzyni)
– mały otwór bagażnika
– brak podajników pasów
– “plastikowatość” (jeśli to zaakceptujesz, nie jest to już minus)
– uzależnia

Dziękuję Ford Polska za udostępnienie auta na testy.

« 1 z 3 »

One Response

  1. No i to jest samochód! A nie mój staruszek z turbiną do regeneracji…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *