TEST: Honda Civic Type-R 310 KM | MY16 | Test japońskiego dzikusa

TEST: Honda Civic Type-R 310 KM | MY16 | Test japońskiego dzikusa

Ktoś mnie kiedyś zapytał czy mam szczęście w życiu. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ nigdy nie prowadziłem Hondy, żadnej. Do czasu.

Kilka miesięcy temu miałem okazję zasiąść po raz pierwszy za sterami modelu japońskiej marki, i to nie byle jakiego, bo Hondy Civic Type-R, czyli najmocniejszej seryjnej wersji. 310KM, manualna skrzynia, przód napęd i wygląd UFO – sądziłem, że to auto bardziej hałasuje niż jedzie, choć moc budzi respekt. Byłem w błędzie, totalnie.

Gdy go zobaczyłem na żywo, wstydziłem się troszkę tej radości, która mi towarzyszyła odbierając kluczyki do małego diabła. Przyjąłem to na spokojnie, a przynajmniej chciałem aby to tak wyglądało.

Otrzymałem odpowiednie instrukcje, aby nie wciskać bez powodu trybu R+, bo wtedy auto jest przerażająco twarde, niekomfortowe, jedzie jak szalone i hałasuje. Pomyślałem, że skoro załadowałem dziecko do fotelika z tyłu, to faktycznie poczekam z tym testem sportowego trybu jazdy. Jednak moje postanowienie nie trwało długo. Już po paru kilometrach, gdy trochę Civica rozgrzałem wrzuciłem R+. No i się zakochałem 😉 Jak się prowadzi? O tym opowiem dalej.

Type-R z zewnątrz. 




Dla wielu młodych fanów motoryzacji, to samochód będący bardzo wysoko w rankingu aut, które chciałoby się mieć. Cztery rury wydechowe, ogromny spoiler dociskający auto przy wyższych prędkościach, ale i mogący przydać się podczas weekendu majowego, jako wygodny stolik na jedzenie, czy też deska do prasowania, a może wieszak na pranie? Krótki przód, zadziorne lampy, mooocno wyzywający tył. Jakoś to według mnie ze sobą nie gra. Marek Drives powiedział na zakończenie swojego testu, że “..każdy to auto chciałby mieć, ale wstyd się w nim pokazać w towarzystwie…”. Zgadzam się, nie jest to ani odrobinę reprezentatywny wóz. Często, gdy pytam znajomych co o nim sądzą (znajomych tych bardziej rozumiejących motoryzację) mówią, że “nieeee, opowiedz lub pokaż zdjęcia innych samochodów”.

Ok, ale percepcja zmienia się totalnie w momencie gdy zasiądziemy za sterami tego małego bolidu.

 

Jednak czego nie można odmówić Civicowi, to to, że nie udaje tego kim jest. Jest autem sportowym z krwi i kości, nawet pomimo napędu na przednią oś. Po kilku, kilkunastu kilometrach zaczynasz doceniać również sam wygląd, który składa się na całość Type-R’a.

Jak już wspomniałem, ogromne wrażenie robi układ wydechowy i dyfuzor. Cztery rury robią robotę! To chyba najlepiej brzmiące seryjne 4-cylindrowe auto tuż po A45 AMG. Nie mam porównania z Focusem RS, ale podejrzewam, że Civic brzmi lepiej.

Do tego dochodzą koła. Opony o bardzo niskim profilu 235/35/19 i ogromne hamulce Brembo z nawiercanymi tarczami i czerwonymi zaciskami naprawdę dobrze współgrają z całością. Nawet przez sekundę nie zastanawiasz się czemu zostały pomalowane na czerwono. Smaku dodają czerwone elementy – znaczek, który od razu informuje o topowej wersji, oraz subtelne dodatki np. w przednim zderzaku – czerwony cienki pasek, czy krwiste ranty felg.

Fani Hondy Civic być może nie widzą już w tym nic specjalnego, ale mi osobiście przypadły do gustu klamki tylnych drzwi. Kompletnie ich nie widać, są bardzo sprytnie ukryte i wszystko tworzy wrażenie auta coupe. A jednak jest bardzo praktyczne! Spokojnie możesz załadować dzieci na tył, oraz naprawdę sporą ilość bagażu (475 litrów w takim aucie robi wrażenie). Jedyny minus, a zarazem plus – jest głośne. Gdy wieziesz z tyłu dziecko, szybko nie zaśnie. Ale podoba mu się jak brzmi 🙂

Zajrzyjmy do środka.

Zacznijmy od bagażnika. Dlaczego? Bo jak na auto o takich osiągach jest niesamowicie pojemny. 475 litrów sprawia (ponad 100 litrów więcej niż ma Golf R), że możesz wybrać się w dłuższą trasę z rodziną. Jednocześnie kształt przestrzeni bagażowej jest nieudziwniony, co pozwala na sprytne rozmieszczenie przedmiotów.

Z tyłu pełnowymiarowe siedzenia, w teorii dla 3 osób. Pasażerowie również otrzymali czerwone pasy bezpieczeństwa. Czy jest wygodnie? Nie miałem okazji sprawdzić i nie zamierzam, choć synek uwag nie zgłaszał 😉

Kokpit jest niezwykle futurystyczny. Taki był również poprzednik. Obecna wersja została według mnie troszkę ugrzeczniona. Może nie najpiękniejsza kierownica, za to bardzo wygodna i posiada przeszycie wieńca w kolorze czerwonym niczym z Ferrari.

 

Wiele ustawień jesteśmy w stanie wprowadzić za pomocą przycisków wieńca. Sportowego charakteru dodają czerwone elementy skórzane, oraz wyświetlacze. Centralnie umieszczono obrotomierz, co powinno być najważniejsze podczas dynamicznej jazdy z kręceniem silnika na wysokie obroty.

Do tego wygodna, sportowa aluminiowa gałka zmiany biegów, oraz tabliczka znamionowa z numerem seryjnym. Coś wspaniałego!

 

Testowane przeze mnie auto było świetnie wyposażone. Posiadało świetny system informujący o przeszkodzie na drodze, automatyczne światła drogowe, które zarówno zapalały się same, jak i gasły gdy auto wychwyciło nadjeżdżający z naprzeciwka samochód. Jeżeli lubisz zmierzyć się z kimś w ruchu miejskim (nie zachęcam!) i przemykasz slalomem pomiędzy samochodami, to pomocny może okazać się system monitorowania martwego pola. Działa on naprawdę dobrze i nie chce się go wyłączać pomimo “sportowości” Hondy.

Ogromnym plusem jest możliwość mierzenia czasów okrążenia, czy pomiar przyspieszenia. Wszystkim zarządzasz przyciskami na kierownicy.

Jednak najlepszym punktem programu są fenomenalne fotele.

 

 

 

Twarde, trudno się do nich wsunąć, często podczas wsiadania i wysiadania towarzyszy nieprzyjemne zderzenie kolana z elementem deski rozdzielczej, ale szybko o tym zapominasz. Siedząc w nich wiesz, że prowadzisz auto sportowe i nie straszne Ci się żadne zakręty. Nie masz szans, że z nich wypadniesz. Podobno można je dodatkowo podpompować. Nie sprawdzałem, nie potwierdzam… Można?

 

 

Jest też trochę minusów. Otacza nas sporo twardych plastików i średnio-przyjemnej fakturze. Wyświetlacz, a właściwie futurystyczna obudowa górnego wyświetlacza jest dziwnie spasowana i jakby domontowana z materiałów, które pozostały po produkcji zabawek. Może się czepiam, może to dlatego, że pierwszy raz siedziałem dłużej niż 5 minut w Hondzie, tym bardziej w Civicu.

Panel klimatyzacji powiedzmy, że przemilczę. Przypomina mi on Toyotę Rav4 i Avensis – oba auta kiedyś dostałem jako zastępcze. Pochodziły z rocznika ok 2004. Tutaj patrząc na te przyciski i centralnie umieszczony wyłącznik systemu Start/Stop (swoją drogą do tak mocnego uturbionego auta chyba nie powinno się go wkładać, a może jest jakieś dodatkowe chłodzenie turbiny, o którym nie wiem?) masz wrażenie, że cofnąłeś się w czasie te 13 lat. Do tego system inforozrywki.

Ja mam wrażenie, że Media Markt oferuje lepszej jakości systemy do kilkunastoletnich aut na kilkaset złotych. Ok, fajnie, że można połączyć telefon, wgrać sobie Yanosika (suuuuper sprawa przy tym aucie, totalna rewelacja), Google Maps, zarządzać za pomocą panelu ustawieniami muzyki, fabryczną nawigacją, ale proszę… jego wykonanie (ubudowa pokryta piano black), jak i grafika, czytelność. Lepiej pozostać przy Yanosiku i po prostu o tym zapomnieć. A można i to bardzo szybko – gdy tylko odpalisz samochód.


Czysta poezja, czyli jazda Type-R’em. 

Wiesz, że gdy odpalisz ten samochód, to zaczną grać 4 rury wydechowe, ale nie sądzisz, że są aż tak doniosłe. Jesteś świadomy tych 310 koni mechanicznych i 400Nm (silnik kręci się do 7 000 rpm), które napędzają tylko przednią oś.

Sądzisz, że jest kiepsko z przyczepnością? Nic bardziej mylnego! Na papierze auto przyspiesza do 100 km/h w czasie 5,7 s. Nie robi wrażenia? Powinieneś się tym przejechać. Samochód jest totalnie klasycznym autem sportowym, na maksymalnie surowym. Samo wrzucenie biegu słychać w całym aucie. To niezwykle przyjemne. Jeździłem nim zimą i co prawda nie osiągnąłem maksymalnego przyspieszenia, ale 6,5 s było spokojnie do osiągnięcia. To bardzo dobrze jak na śnieg, deszcz, ujemną temperaturę, przód napęd.

Ten Hot Hatch uwielbia, gdy kręcisz jego silnik na wysokie obroty. Towarzyszą temu dodatkowe lampki, których barwa z zielonej przekształca się w czerwoną, gdy dochodzimy do “odcinki”. Jeśli Ci mało, wystarczy wcisnąć przycisk R+, który rozświetla deskę na czerwono, utwardza zawieszenie i pozwala na wykorzystanie pełnych możliwości.

Oczywiście można jechać tym autem wolno i ekonomicznie, serio. Tylko, że nawet gdy próbujesz to zrobić, inni zachęcają Cię do szybkiego startu. Miałem taką sytuację, gdy wracałem nim z krótkiej wycieczki. Żona, dziecko z tyłu (nie było widać, przyciemnione szyby), sunę sobie powoli ulicą. Czerwone światło, nadjeżdża jakieś Audi A6 quattro z jakimś mocnym dieslem. Trąbi, macha, otwieram szybę. Kierowca mówi – sprawdźmy się na światłach, tak tyci. Ja na to – mam dziecko z tyłu. Na to on – ja też, proszę!

No cóż, dałem się namówić, wygrałem, po czym on podjeżdża i kiwa głową z szacunkiem. To naprawdę wyzywający samochód, który sprawia, że nawet powolna jazda jest “ciszą przed burzą” i musisz być zawsze przygotowany na przygodę. Type-R potrafi wciągnąć. W pewnym momencie kompletnie zapominasz o wszelkich minusach i chcesz nim jeździć. A gdy jeździsz, zastanawiasz się “ile to pali!?”. Bo bak schodzi w niezwykle szybkim tempie. Jednak to nie wina spalania, a małego baku. Początkowo byłem tym zaskoczony, później wiesz, że musisz często zjeżdżać na stację.

Jak go kupić?


Ceny nowego Type-R’a zaczynają się od 135 000 zł brutto dochodząc do maksymalnie 150 000 zł. To uczciwa cena za takie osiągi i frajdę z jazdy. Możesz go nabyć za gotówkę, w kredycie, lub leasingu-wynajmie. Przykładowa kalkulacja:

– wpłata 10% wartości brutto (13 500 zł)
– miesięczna rata (5 lat, 20 000 przebiegu rocznie) – 1600 – 1700 zł brutto + ubezpieczenie
– kalkulacja na podstawie szacunkowych wyliczeń z PKO BP

Można go również w pełni “wynajać” na krótszy okres. W tym masz ubezpieczenie, przeglądy, gwarancję, po prostu wszystko. Nie znam szczegółów, ale słyszałem, że to poziom 2 – 2,5 tys zł brutto przy zerowym lub minimalnym wkładzie własnym (do 10%).  Biorąc pod uwagę, to że mamy naprawdę niezłego “ściganta”, dla niektórych wyglądającego złowrogo, potrafiącego zawstydzić nawet najlepszych na torze, to cena wydaje się być ok. Szkoda, że nie mam (jeszcze) porównania z Fordem Focusem RS najnowszego generacji.

Podsumowanie.

Honda Civic Type-R, to auto o kontrowersyjnej urodzie. Wiele osób twierdzi, że adresowane jest do grupy klientów w przedziale wiekowym 20 – 26 lat. Być może to prawda, bo na marne szukać w nim elegancji. Z drugiej strony nie po to wybierasz taki samochód. Przy emocjach, które dostarcza jest mega praktyczny, może być traktowany jako rodzinne auto (lub tymczasowo rodzinne – na dłuższą metę jest twardy i głośny, dobrze gdyby można było regulować dźwięk wydechu jak np. w Mercedesie). Jeśli nie dysponujesz finansami na tyle dużymi, aby kupić A45 AMG a bardzo byś je chciał – Type-R jest dla Ciebie. Czy bym go kupił? Parę lat temu pewnie tak (teraz się wstydzę ;P). Jestem niezmiernie wdzięczny właścicielowi, że zaufał mi i wypożyczył auto na kilka dni. Warto go mieć? Bardzo, choć wiem że troszkę się tego wstydzisz 😛

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *